Home

Advertisement

Mieszkam w domu wariatów...

  • Dec. 7th, 2009 at 8:44 PM
Woland
Dzisiaj rano babcia wyszła do sklepu, ja zaraz po niej na uczelnię. Zamknęłam drzwi na zamek. Wracam z uczelni, patrzę z przerażeniem, że listwa od drzwi wisi, zamek wygląda cokolwiek dziwnie. Przez głowę przemknęła mi setka myśli. Szarpię się z zamkiem, w końcu babcia otworzyła, bo usłyszała. Okazuje się, że zamek się zaciął i sąsiad otwierał na siłę. Okej, zdarza się. Stwierdziłam, że to od razu naprawię. Śrubokręty znalazłam, ale jedna ze śrub nie była wykręcona, sąsiad nie był w stanie, więc nijak nie dało się listwy dobrze przykręcić. Przekopałam pół domu za obcęgami lub chociaż kombinerkami, znajdując np. maszynkę do dozowania silikonu, lutownicę i miliard innych rzeczy.

Zdesperowana zadzwoniłam do taty i usłyszałam "Wiesz co? Nie jestem pewien, ale sprawdź w tej starej zamrażarce". Tak, znalazłam obcęgi w zamrażarce, podobnie jak miliard innych rzeczy takich jak rzucony luzem brzeszczot, którym prawie rozcięłam palec. Śrubę udało się wykręcić, ale do ponownego użytku się nie nadawała. Tutaj nastąpiła zabawa "Znajdź pasujący element w worze ze śrubami". Mission failed, jednej śruby brakuje. Chyba dojrzałam do posprzątania w narzędziach...

Ubraniowe absurdy

  • Nov. 25th, 2009 at 3:02 PM
Woland
Dzisiaj stwierdziłam, ze skoro nie ma dla mnie odpowiednich swetrów na dziale damskim, to zajrzę na dziecięco-młodzieżowy. Weszłam do C&A, zaczęłam mierzyć. Kto mnie widział, ten wie (a kto nie, to musi uwierzyć na słowo), że co prawda koszykarką, zawodnikiem sumo i Pamelą Anderson nie jestem, niemniej jednak bez przesady, nie jestem chudym stworzeniem o wzroście 1,20 m i absolutnym brakiem biustu.

Toteż wyobraźcie sobie moją minę, gdy pasował na mnie sweter w rozmiarze 134/140... Idealnie leżał w talii, ramionach i... biuście. Tylko rękawy miał kilka cm za krótkie. Khm, powiedzcie mi, gdzie standardowa ośmiolatka ma biust i jak ona będzie wyglądała w czymś, co leży rewelacyjnie na kimś, kto jest w klatce piersiowej szerszy o ponad 20 cm?

Obawiam się, że żyję w miejscu, gdzie w damskich ubraniach nie dopinam się w biuście, a dziecięce leżą idealnie. Wygląda na to, że wraz z dorastaniem znikają nam biusty oraz talie.

Tags:

Romantyzm i ja

  • Nov. 13th, 2009 at 5:40 PM
Woland

Ja :: 17:37:00
Chciałabym kogoś od robienia herbaty gdy jestem chora

Bzik :: 17:37:10
<myzia>

Ja :: 17:37:18
<odmyziuje>

Bzik :: 17:37:22
(Mam wrażneie, ze to Twój szczyt romantyzmu)

Bzik :: 17:37:24
(XD)



Ciąg dalszy:
Neila :: 18:51:20
od tego jest małżeństwo!
Neila :: 18:51:23
*mwahaha*

Zamiast wyjść za mąż, zrobiłam herbatę w litrowym termosie.

Ankieta chorobowa vol 2

  • Nov. 12th, 2009 at 10:02 AM
Woland
Ankiety chyba nie są moją mocną stroną. Nie umiem edytować, wszystko mi się porozjeżdżało. Kaś, mogłabyś zagłosować raz jeszcze? :)

Poll #1484338 Samopoczucie podczas choroby
Open to: All, detailed results viewable to: All, participants: 28

Czy to, jak jesteś ubrana(y), uczesana(y) itp. wpływa na Twoje samopoczucie podczas choroby?

View Answers

tak
12 (42.9%)

nie
9 (32.1%)

czasem tak, czasem nie
7 (25.0%)



Wszystkiego najmagiczniejszego, Awia!

  • Nov. 12th, 2009 at 7:54 AM
Woland
Wszystkiego najlepszego dla użytkowniczki [info]missing_vain  Jako że japońskich piosenkarzy nie znam, to w ramach prezentu wyszukałam tort w stylu japońskim. Zawsze możesz sama dorzucić sobie Japończyka, chociażby w torcie :D



W krainie absurdu

  • Nov. 6th, 2009 at 11:53 AM
Woland
Teatrzyk "Zielona Aleks" przedstawia:

W krainie absurdu

Scena 1:
Jeśli chcesz WPŁACIĆ pieniądze na własne konto w jednym z banków, nie możesz podać np. prawa jazdy, które masz na wierzchu. Musisz podać koniecznie dowód osobisty, który ostatnim razem wsadziło się do najgorzej dostępnej części portfela. Widać osoby odpowiedzialne za ten przepis widzą jakąś różnicę między sposobem zapisu imienia i nazwiska czy PESELu w obu dokumentach i przy wpłacie na konto jest to kwestia istotna

Scena 2:
Jeśli nieopatrznie zrobiłeś format systemu bez upewnienia się, czy wersja systemu na płycie nie jest za stara, to nie możesz nagrać w punkcie ksero darmowego Linuksa zapisanego na pendrajwie, "bo to niezgodne z prawem", za to ta sama pani na wstępie zapyta Cię, czy chcesz nagrać muzykę czy dokumenty. Pamiętajcie, nagranie ściągniętej z netu muzyki jest legalne, open sourcowego programu zaś nie. No chyba że pani wierzy, że ludzie nagrywają wyłącznie śpiewy a capella z ostatniej imprezy.

Pokojowa Nagroda Nobla

  • Oct. 10th, 2009 at 7:11 PM
Woland
Poczytałam uzasadnienie, za co Barack Obama dostał nagrodę.

Obama został nagrodzony za wysiłki w celu "ograniczenia arsenałów nuklearnych" i "pracę na rzecz pokoju na świecie".

W tym momencie przypomniał mi sie cytat z jednej z powieści Clancy'ego. Początek fabuły zasadza się na tym, że powstaje projekt  traktatu pomiędzy ZSRR a Stanami Zjednoczonymi  na temat redukcji ilości głowic o połowę.

- Panie doktorze - odezwał sie Allen - zakładając, że szczegóły techniczne zostaną dopracowane w sposób dla pana zadowalający, jak oceniłby pan ten układ?
- Patrząc na to z technicznego punktu widzenia, pięćdziesięcioprocentowa redukcja przenoszonych głowic bojowych nie ma żadnego wpływu na równowagę strategiczną. Jest...
- Ależ to niepoważne! - zaprotestował jeden z asystentów Allena.
Jack wycelował w niego palec wskazujący niczym lufę pistoletu.
- Przypuśćmy, że trzymam broń skierowaną prosto w pańskie serce. Powiedzmy, że to browning dziewiątka załadowany trzynastoma nabojami. Umawiamy się, że wyjmę z magazynka siedem nabojów. Ale pistolet nadal ma sześć pocisków i wycelowany jest w pańską pierś. I co, czuje się pan bezpieczniej?


Mam dziwne wrażenie, że Clancy w "Kardynale z Kremla" idealnie opisał obecną sytuację...

Stara miłość nie rdzewieje

  • Oct. 9th, 2009 at 12:40 AM
Woland
Przyplątali mi się Doorsi. Mam przed oczami wielki plakat Jima Morrisona przyczepiony na szafie w pokoju Wiolety i Sebastiana, czuję zapach kadzidełek, widzę przytłumione światło i sączącą się w tle muzykę. I widzę siebie, młodszą o jakieś 13lat, gdy z fascynacją wpatruję się w plakat. To moja pierwsza muzyczna miłość. W mniejszym lub większym stopniu towarzyszyli mi przez te wszystkie lata, gdy czułam się źle i gdy byłam szczęśliwa.

Chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że to właśnie Jim Morrison nauczył mnie kochać muzykę, pokazał mi, że w piosence równie istotny jest tekst. Do dzisiaj przechodzą mnie dreszcze, gdy słyszę jego głos. Gdy myślę o nim, to wiem, że nie zawahałabym się przed użyciem wehikułu czasu. Chciałabym mu powiedzieć, że dla mnie jest artystą doskonałym i podziękować za to, że niektóre jego utwory się zaliczają do tego niedużego zbiorku rzeczy, które potrafią mnie poruszyć. Mały test potwierdzający, że ciągle jestem człowiekiem.

A teraz daję już święty spokój mojemu wykończonemu przez blisko 10 godzin na uczelni mózgowi, bo widzę, że bełkoczę XD

Tags:

Jestem w Matriksie!

  • Sep. 30th, 2009 at 6:02 PM
Woland
Pierwszy raz w życiu za pierwszym razem zalogowałam się do systemu zapisów na wf, wybrałam zajęcia, kliknęłam i mnie zapisało... Zajęło mi to dzisiaj kilkanaście sekund. Normalnie desperacko próbowałam przez pół godziny, a dwa razy odpuściłam, bo nie było sensu.

Tags:

O niebezpieczeństwach seksu

  • Sep. 27th, 2009 at 12:40 AM
Woland
Byłam na wystawie o technikach szpiegowskich i wkleję Wam absolutny hit całej wystawy.



Dekadentyzm

  • Sep. 14th, 2009 at 4:17 AM
Woland
Uczę się do egzaminu z pozytywizmu i Młodej Polski. Mam już serdecznie dość. Po prostu niedobrze mi się robi od czytania utworów pełnych dekadentyzmu. Nie rozumiem takiej postawy, wywołuje ona u mnie wewnętrzny sprzeciw. Niepojęte jest dla mnie pesymistyczne patrzenie na świat, zakładanie, że wszystko dobre skończyło się jakieś pięć wieków przed naszymi narodzinami, a teraz to już tylko dies irae. A skoro dies irae, to po co starać się coś robić. Przecież lepiej siąść nad kartką papieru i żałośnie jęczeć: Nirwano! Od myśli i pamięci oderwij moją duszę!  Albo jak Płoszowski nie być w stanie podjąć żadnej decyzji, nawet w kwestii własnego ślubu z kobietą, którą kocha. Do szału doprowadzają mnie bohaterowie Próchna, którzy odczuwają wewnętrzną pustkę, brak, którego nie da się w żaden sposób zapełnić - czy to poprzez sztukę, miłość, używki. Coś mnie trafia, gdy czytam o tych samobójstwach w ilości niemal hurtowej. Jakby ci artiści mieli więcej roboty, to przestaliby pisać takie rzeczy. Widać mieli za dużo czasu wolnego...

Wybaczcie tę ilość emocji i brak składu oraz ładu, ale musiałam to z siebie wyrzucić :P Teraz mogę spokojnie wrócić do nauki.

 

Tags:

Rilla ze Złotego Brzegu

  • Sep. 6th, 2009 at 2:25 PM
Woland
Jeśli macie w domu "Rillę ze Złotego Brzegu", to bardzo Was proszę o zajrzenie do niej i sprawdzenie tłumacza. Jeśli będzie inny niż Janina Zawisza-Krasucka, to bardzo proszę o podanie mi tytułów trzech kolejnych rozdziałów po rozdziale "Shirley goes" (u J. Zawiszy-Krasuckiej to "I Shirley poszedł").

W przekładzie Krasuckiej brakuje trzech rozdziałów, zostały wycięte, a wiem, że Rillę tłumaczyli jeszcze Joanna Bartosik, Anna Dorożalska, Grzegorz Rejs. Jestem ciekawa, czy w nich one są.

Tags:

Wszystkiego najmagiczniejszego, Kaś

  • Aug. 25th, 2009 at 11:12 PM
Woland
Kaś, życzę Ci wszystkiego najmagiczniejszego! Życzę dużo siły, radości i zabawy :D



 
Wszystkim bardzo, bardzo, bardzo serdecznie dziękuję. Jesteście wspaniali :D

Zdałam na prawo jazdy!!!

  • Jul. 24th, 2009 at 4:26 PM
Woland

Udało mi się zdać egzamin! Co prawda za drugim podejściem, ale jestem szczęśliwa jak mała norka :D

 

Przeżyłam chwilę grozy, że nawet z placu nie wyjadę. Siedziałam w poczekalni, nazwiska wyczytywali losowo, wyczytali moje. Była godzina 14:30 (egzamin miałam wyznaczony na 14, grzecznie czekałam od 13:50), podeszłam tam, gdzie miałam podejść, przywitałam się, a facet do mnie "Egzamin na 14, pani już tu powinna być". Zdębiałam, bo teleportować się z poczekalni do samochodu nie potrafię.

 

Na szczęście potem okazało się, że owszem, facet szorstki, momentami zahaczający o niemiłego, ale wcale nie nastawiony na to, żeby oblać. Nawet raz mi podszepnął, żebym jechała, gdy nie byłam do końca pewna odległości :)

 

O ile w samochodzie byłam niesamowicie spokojna, o tyle po zatrzymaniu się pod WORDem ręce trzęsły mi się niesamowicie

Z mądrości okołosesyjnych

  • Jun. 28th, 2009 at 2:26 AM
Woland
Emocje powinny być jak kości RAMu.

Bo kobieta musi się szanować

  • Jun. 18th, 2009 at 3:20 PM
Woland
Wczoraj siedziałam na przystanku, czekałam na tramwaj. Koło mnie przysiadła jakaś starsza kobieta i zaczęła mówić, mówić, mówić. Póki opowiadała o truskawkach i innych warzywach, byłam poważna i opanowana. Jednak w pewnym momencie obok nas przeszła kobieta może 45-letnia, ubrana w luźne spodnie. Starsza pani popatrzyła ze zgorszeniem i usłyszałam:
- Młoda kobieta to w spodniach normalnie wygląda, ale żeby takie starsze kobiety je nosiły? Jak one wyglądają? Kobieta musi się szanować...

Bardzo żałowałam, że akurat podjechał mój tramwaj, bo miałam przeczucie, że ta rozmowa zapewniłaby mi duuuużo rozrywki :D Już ten krótki moment wprawił mnie w głupawę.

Tags:

Wzgardzone kosteczki

  • Jun. 9th, 2009 at 5:25 PM
Woland
Siedziałam grzecznie w spódnicy do kolan, z nogą założoną na nogę. Z pomieszczenia wylewa się tłum facetów uczestniczących w bliżej nieokreślonym kursie  związanym z prawem jazdy, wiek wskazywał na kurs na instruktora jazdy. Panowie patrzą na mnie.

Facet 1: Na taką nogę to miło popatrzeć...
Facet 2: Nie to, co na te trupy pomotocyklowe, mokre plamy
Ja: <zgon> Ale wtedy można podziwiać kosteczki!

Nie rozumiem, czemu panowie wzgardzili kosteczkami i jednogłośnie uznali, że żywe nogi lepsze :P

Tags:

Profile

Woland
[info]aleks_andra
aleks_andra

Latest Month

December 2009
S M T W T F S
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031